Momentalnie obróciłam się na pięcie i spojrzałam w jego cudne, czekoladowe oczy.
- Ja? O błagam! Jeszcze powiedz, że to moja wina!
Brunet cały się spiął i zacisnął dłonie w pieści.
- Dlaczego przeraża cię chociażby myśli, że mogłabyś być ze mną?- w jego głosie usłyszałam zalążek bólu.
- Może to przez to co słyszałam o tobie od innych?- w tej chwil zauważyłam jak czubki moich butów mogą stać się niezwykle interesujące.
Niestety nie dane mi było długo nacieszyć się ich widokiem, ponieważ ciepła dłoń rozmówcy uniosła mój podbródek, tak abym na powrót ujrzała tą przeklętą, przystojną twarz.
-Co takiego słyszałaś, Roxanne?- w jego ustach to imię brzmiało jak coś niezwykle niestosownego.
- Że... - miałam ochotę uderzyć samą siebie za to jak mój głos drżał.- Wiele dziewczyn oddało ci serce. Ale ty nigdy nie dawałeś tego w zamian.
Chłopak westchnął i przyłożył moją dłoń do swojej klatki piersiowej.
-To dlatego, że moje serce należy tylko do ciebie, Mała Wiedźmo.
Nagle poczułam jak ktoś delikatnie mną potrząsa i twarz chłopaka zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
-Proszę Pani. Musi Pani wstać. Za chwilę lądujemy w Nowym Orleanie.
~*~
Prolog krótki i treściwy czyli taki jaki być powinien. Chciałabym wszystkich i każdego z osobna powitać na moim blogu. Mam nadzieję, że Historia o Małej Wiedźmie was wciągnie i będziecie do niej z chęcią zaglądać. To chyba byłoby na tyle. Do następnego~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz